logo

wpisz słowa kluczowe:



szukaj wg daty:

Aktualne propozycje Newsletter

  • aktualnych propozycji: 8069

SKLEP CHARYTATYWNY LUKLUK W SOPOCIE

Wczoraj w Sopocie otwarto pierwszy sklep charytatywny LUKLUK znajdujący się przy al. Niepodległości 754a. Rzeczy sprzedawane w sklepie w większości pochodzą z darowizn od osób prywatnych i przedsiębiorstw. Dzięki temu ceny nie są wygórowane. Placówki tego typu cieszą się na świecie ogromną popularnością. W samej tylko Wielkiej Brytanii pozyskują rocznie około 290 milionów funtów na cele społeczne. Na wczorajszym otwarciu prezydent Sopotu Jacek Karnowski przekazał nową hulajnogę, która już znalazła nowego właściciela. 07.07.2015 fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

ZAMGŁAWIACZ NA TAGU WĘGLOWYM URUCHOMIONY

Zamgławiacz, nawilżacz, bramka z mgiełką, modułowa tężnia miejska... Jak zwał, tak zwał. Najważniejsze, żeby instalacja uruchomiona dzisiaj na Targu Węglowym w Gdańsku przynosiła przechodniom ulgę w upalne dni. - No i żeby nie stała się utrapieniem pani z tutejszego kiosku. Stoi tak blisko, że kiedy wiatr zawiewa mocniej od strony teatru, to sąsiad z prasą i papierosami może odczuwać nadmiar wody – żartują gdańszczanie. Tylko spokojnie, urządzenie jest mobilne. Jacek Skarbek zwraca uwagę na liczne jego zalety. - Skóra się nawilża, odczuwamy przyjemny chłodek, a ubrania pozostają suche – zachwala prezes Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej, wychodząc spod mgielnego prysznica. - Dwa lata temu zaczęliśmy chłodzić mieszkańców dość topornym urządzeniem, czyli strażackim zraszaczem. Uznaliśmy, że Gdańsk zasługuje na coś lepszego i ciekawszego. Zamgławiacz jest modułowym urządzeniem, które można stawiać w różnych miejscach, zmieniając przy tym jego kształty i gabaryty. Zaczynamy od Targu Węglowego. Na pewno postawimy wkrótce jeszcze jeden podobny obiekt. Gdzie? Czekamy na państwa wskazówki. Chcemy, żeby miejsce wybrali gdańszczanie – zachęca prezes Skarbek. Zamgławiacz z Targu Węglowego jest urządzeniem technicznie zaawansowanym. Ma czujnik temperatury i deszczu, żeby woda nie lała się z niego niepotrzebnie, do tego zasilany jest energią słoneczną. Urządzenie zbudowane z 400 kg betonu i egzotycznego drewna odpornego na działanie wody (w drewnianych żaluzjach ukryte są dysze wodne tworzące wokół instalacji delikatny, wilgotny mikroklimat) kosztowało ok. 20 tys. zł. Na upały ma odpowiadać mgiełką wodną aż do końca września, codziennie od godz. 9 do północy. - W godzinach wieczornych będzie podświetlane, co pozwoli nam na obserwację gry świateł na wodzie – zachwala Jacek Skarbek, podkreślając przy tym wkład projektantów instalacji, państwa Haliny i Władysława Sucharskich, właścicieli Studia Projektowego Profil. - Projekt powstał bardzo szybko, bo zaledwie w cztery miesiące – dodaje prezes GIWK. 7.07.2015 / fot. Mateusz Ochocki / KFP

GDAŃSK WIDZIANY Z PYLONU MOSTU WANTOWEGO

Widoki z niewielkiego tarasu na szczycie pylonu górującego nad mostem im. Jana Pawła II w Gdańsku mogą zapierać dech w piersiach. Warto dla nich wspiąć się po wąskich drabinkach na wysokość prawie 100 m. Miejsce na co dzień niedostępne mogliśmy zdobyć dzięki przychylności Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa, która zaprosiła nas na plac budowy mostu kolejowego powstającego nieopodal słynnej konstrukcji wantowej na Martwej Wiśle. 7.07.2015 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

8. GDYNIA DESIGN DAYS

Co najmniej 100 osób może pomieścić najdłuższa sofa świata stojąca przed Pomorskim Parkiem Technologicznym. Mebel wzbudza pozytywne emocje i daje wytchnienie gościom festiwalu Gdynia Design Days. Po raz ósmy - tym razem na10 dni – miasto z morza i marzeń zamieniło się w letnią stolicę wzornictwa. Twórcy tegorocznego festiwalu łapią Gdynię w projektowe „Sieci” - prowokują do dyskusji na temat roli innowacyjnego designu, motywują do działania, podpowiadają, jak znaleźć długofalowe rozwiązania dla przestrzeni miejskiej, a przede wszystkim zapraszają do wspólnej zabawy. Wszystkie festiwalowe atrakcje są bezpłatne. Na wystawie głównej w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym znajdziemy m.in. prototypy inspirowane miejską aktywnością, relacjami społecznymi oraz działaniami na styku światów off- i on-line. Interpretacja hasła „Sieci” stała się polem do inspiracji dla projektantów zarówno z kraju, jak i zagranicy. Grupa Projektowa Razy2 proponuje gdynianom prototyp o nazwie „nano-handel” - mobilne, lekkie stoisko handlowe, które można byłoby wypożyczać, a następnie za jego pomocą wprowadzać rękodzieło i mały handel do Śródmieścia Gdyni. Do ciekawych propozycji należą także projekty mebli - „ławka zrównoważona czy siedzisko "światło i wiatr". Na niekonwencjonalny pomysł wpadli projektanci z krakowskiego Studia Nomad Things,, twórcy "Radio węzzła - cała Polska słucha Gdyni". Pod nazwą tą kryje się strona internetowa, dzięki której można słuchać w czasie rzeczywistym dźwięków z wybranych miejsc w Gdyni. - Niektóre z tych rozwiązań mają charakter uniwersalny i z powodzeniem mogłyby zostać wdrożone w innych polskich miastach – tłumaczy Paulina Ryń, kurator wystawy. - Każdy z prezentowanych na wystawie projektów ma potencjał stania się częścią przestrzeni miejskiej, niektóre jednak, by mogły być z sukcesem wdrożone, wymagają działań na poziomie całego miasta – mówi Ewa Janczukowicz-Cichosz, kierownik Gdynia Design Days. Na tegoroczną edycję festiwalu składa się kilkadziesiąt atrakcji, m.in. wystawy, warsztaty z projektowania, prezentacje oraz wykłady cenionych designerów. Festiwal jest obecny w kilku miejscach Gdyni. Najistotniejsze wydarzenia odbywają się w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym oraz na placu Kaszubskim, gdzie zaprasza nas Terminal Designu. 6.07.2015 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

STRABAG PRZEBUDOWUJE NABRZEŻE RUMUŃSKIE W PORCIE GDYNIA

Firma STRABAG zrealizuje kompleksową przebudowę Nabrzeża Rumuńskiego w Gdyni. Wartość przedsięwzięcia to ok. 86 mln, w tym wartość kontraktu STRABAG wynosi ok. 55 mln PLN brutto. Projekt współfinansowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Nabrzeże Rumuńskie to nabrzeże skrzyniowe zbudowane w latach 30 ubiegłego wieku. Ze względu na zniszczenia wojenne było już remontowane na przełomie lat 40-tych i 50-tych. W chwili obecnej zarówno konstrukcja, jak i stan techniczny nie pozwalają na pełne wykorzystanie jego potencjału przeładunkowego. Planowana w pierwszym etapie przebudowa tej części portu, w tym pogłębienie basenu V do 13,5 m, z możliwością zwiększenia jego głębokości dopuszczalnej do 15,5 m pozwolą na znaczne rozszerzenie zdolności przeładunkowych nabrzeża. Stanie się to możliwe poprzez m.in. utworzenie samodzielnego stanowiska dla dużych statków o ładowności ok. 70.000 DWT, 250 m długości, 35 m szerokości i zanurzeniu 12,8 m. 6.07.2015 / fot. Piotr Stareńczak / KFP

KOSMICZNY TARG WĘGLOWY

Z gwiazdami, planetami i zegarem wodnym odmierzającym ziemski czas będziemy mogli obcować na Targu Węglowym w Gdańsku aż do końca wakacji. Za sprawą instalacji nawiązującej do układu słonecznego, plac przy Złotej Bramie powraca do wakacyjnej funkcji rekreacyjno-wypoczynkowej. Tym razem wszystko dzieje się pod szyldem „Gdańsk Open Mind/Open Space”. Inaczej jest tutaj w ciągu dnia, a inaczej po zmroku, kiedy całe to niebo na ziemi zaczyna świecić. Planety są latarniami - ich okrągłe podstawy pełnią funkcję ławek. Świeci także podłoże pomalowane fluorescencyjną farbą. Miękka granatowa podłoga, na której stanęły instalacje, zachęca do przebywania między obiektami. Zachęca też do przebywania z ludźmi. Miejsca jest dosyć. Kwadratowy plac ma ponad 320 metrów kwadratowych. - Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której człowiek spotka się z człowiekiem. To miejsce jest po to, byśmy mogli rozmawiać, nie będąc w sieci. Inspiracją był Jan Heweliusz i tradycja Gdańska, miasta otwartego, które wydało na świat wybitnych naukowców - mówi Maciej Chojnacki, współautor projektu „Gdańsk Open Mind/Open Space”. Instalacja kosztowała ok. 200 tys. złotych. Zapłaciła za nią firma Saur Neptun Gdańsk. Jak słyszymy, kosmiczna zabudowa na Targu Węglowym pojawiać się ma także w następnych latach. Przestrzeń składa się z modułów, więc będzie można ją rozbudowywać. - Planujemy m.in. 4-metrowe, wielofunkcyjne kule, w których będzie można posiedzieć, posłuchać muzyki i pooglądać filmy – zapowiada Ewa Topolan, projektantka nowej przestrzeni Targu Węglowego. 4.07.2015 / fot. Maciej Kosycarz / KFP

NOWOCZESNAPL NA KONGRESIE W GDAŃSKU

- Polska nie jest w ruinie, ale nie jest nowoczesna. Beata Szydło proponuje nam Grecję w trzy miesiące. Ewa Kopacz wydaje 50 mln zł na otwarcie bramek na autostradach. To tyle, ile Jurek Owsiak w ciągu roku zbiera na WOŚP – mówi Ryszarda Petru, lider stowarzyszenia NowoczesnaPL, które spotkało się w niedzielę na kongresie w Centrum Stocznia Gdańska. Kilkuset zwolenników ugrupowania założonego przez szefa Towarzystwa Ekonomistów Polskich przybyło nad morze, by omówić program i plan na zbliżającą się kampanię do wyborów parlamentarnych. Lider NowoczesnejPL został kandydatem na premiera. Petru zaprosił Pawła Kukiza oraz Beatę Szydło na debatę o Polsce i zapowiedział kongres programowy partii, który odbędzie się 18 lipca w Warszawie. - Mogę obiecać Polakom: jak ja będę rządził, to Polska będzie szła szybko we właściwym kierunku. Będziemy coraz bogatsi. Ludzie będą chcieli tutaj realizować swoje marzenia – zapowiada ekonomista.
Ryszard Petru przedstawił w Gdańsku standardy, jakimi NowoczesnaPL będzie się kierować przy tworzeniu list wyborczych. - Kandydaci na parlamentarzystów muszą mieć realne osiągnięcia w dotychczasowej pracy. Tylko tacy ludzie stworzą nowoczesną, lepszą i sprawiedliwą Polskę. (…) Typowy poseł na Wiejskiej... Jego cały dorobek życiowy jest taki, że jest posłem. Przestaje być posłem i nie ma dorobku. Zrobi wszystko, żeby tam zostać. Pójdzie na każdy kompromis. Dlatego, posłowie muszą mieć konkretny zawód, aby mieli dokąd wrócić - podkreśla kandydat na premiera Ryszard Petru. W jego przekonaniu, parlamentarzyści powinni znać przynajmniej jeden obcy język, bo trzeba rozumieć, co się dzieje na świecie. Ważny jest też kręgosłup polityczny. Kandydatami NowoczesnejPL nie będą partyjni skoczkowie. - To nie może być tak, że ktoś był raz w PSL, raz w PiS, a potem w PO – mówi Ryszard Petru. 5.07.2015 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

KOLEJKĄ NA KAMIENNĄ GÓRĘ W GDYNI

Ruszyła kolejka szynowa na Kamienną Górę. Od soboty Gdynia może się szczycić atrakcją na miarę Barcelony, Lizbony, San Francisco czy też bliższej Trójmiastu Gubałówki. Do trasy słynnej kolejki linowo-terenowej startującej z Zakopanego brakuje tej naszej wprawdzie ok. 1,2 km, ale w końcu jesteśmy nad morzem, a nie w górach. I co ważne, w Gdyni taki przejazd nic nie kosztuje. Blisko 100-metrowy odcinek z placu Grunwaldzkiego na szczyt gdyński wagonik pokonuje w 2 minuty. Gondola wnosi się na wysokość 40 metrów. Jednorazowo może z niej skorzystać nawet 12 pasażerów. Kolejka jest samoobsługowa, pasażerowie przywołują ją i uruchamiają przyciskiem, podobnie jak windę. - Chcemy, żeby Kamienna Góra stanowiła atrakcję nie tylko dla turystów, ale też by była na nowo odkrywana przez mieszkańców Gdyni – mówi prezydent miasta Wojciech Szczurek. Bardzo ważny jest aspekt czysto praktyczny tej nowości. Żeby dostać się na taras widokowy na Kamiennej Górze, trzeba było dotychczas wdrapywać się po schodach lub pokonywać ok. 1,5 kilometra maszerując ulicami. Dla osób starszych czy niepełnosprawnych takie wyzwanie mogło stanowić przeszkodę nie do pokonania. Gondola to zupełnie inny świat. Wagonik ma 960 kg udźwigu. Zabiera 12 pasażerów stojących lub 8 siedzących. Krzesełka są podnoszone. Nie musimy martwić się o ewentualne przepełnienie wagonika, gdyż żeby do niego wsiąść, trzeba przejść przez kołowrotek, który liczy pasażerów i wie, kiedy należy powiedzieć „stop”. Urządzenie jest w pełni przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Kolejką możemy podróżować codziennie w godzinach 10-22. Atrakcja kosztowała ok. 6 mln zł. Za jej utrzymanie gdynianie płacić będą ok. 160 tys. zł rocznie (koszty energii elektrycznej, przeglądów technicznych, dozoru konserwatorskiego, ochrony i sprzątania). 4.07.2015 / fot. Maciej Kosycarz / KFPP

DIAMENTOWY KLAPS 2015 DLA ARTURA ŻMIJEWSKIEGO

Artur Żmijewski został laureatem Diamentowego Klapsa Filmowego 2015, nagrody festiwalu Orange Kino Letnie Sopot-Zakopane. Trofeum z rąk Katarzyny Figury i Borysa Szyca popularny aktor odebrał na sopockim molo podczas sobotniej gali otwierającej największe w Polsce wakacyjne kina pod gwiazdami. - Nagroda przyznawana jest aktorce lub aktorowi za osobowość wnoszącą do kina wiele emocji i pozytywnej energii. Taką osobą jest właśnie Artur Żmijewski. Wszechstronny aktor, który stworzył kilkadziesiąt niezapomnianych ról kinowych, telewizyjnych i teatralnych, reżyser oraz przede wszystkim wspaniały człowiek, ambasador dobrej woli UNICEF - mówi Paweł Adamski, prezes Outdoor Cinema, organizator festiwalu. Laureat i gość specjalny najdłuższego wakacyjnego festiwalu filmowego w Europie nie krył wzruszenia. - Zawsze marzyłem, żeby wjechać na plac i na wielkim ekranie, pod gołym niebem oglądać projekcje filmowe. Mam poczucie, że marzenia możemy spełniać dzięki takim sponsorom i takim ludziom, którzy pomagają nam propagować kino. Jesteśmy w stanie do was docierać w sposób osobisty, jak najbliżej - a kino w końcu jest takim bardzo osobistym medium - bo każdy z nas w półmroku, w ciemności przeżywa te emocje, które my aktorzy możemy dla państwa generować, pracując w naszym zawodzie. Jesteśmy potrzebni wtedy, kiedy możemy odbijać się w waszych oczach. Dziękuję, że tak tłumnie przybyliście i jesteście. I gratuluję wam tego wyboru na fantastyczne spotkania z wielkim kinem, bo repertuar tegorocznego festiwalu jest wspaniały – dziękował Artur Żmijewski. Warto dodać, że uczestnicy galowego wydarzenia mogli zobaczyć film upamiętniający Anię Przybylską, laureatkę Diamentowego Klapsa Filmowego 2012. A już po gali, w festiwalowym kinie plenerowym na sopockim molo pokazany został film Luca Bessona "Wielki Błękit". 4.07.2015 / fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

BITWA MORSKA NA WODACH MOTŁAWY W GDAŃSKU

Bitwa żaglowców – najbardziej męskie widowisko Baltic Sail Gdańsk 2015 – przyciągnęła w sobotni wieczór na nabrzeża Motławy tysiące widzów. Po godz. 20 w rejonie Targu Rybnego zrobiło się naprawdę głośno. Żołnierze nie szczędzili dział pokładowych i muszkietów. Prochu poszło tak dużo, że nad lustrem wody przez kilka minut unosiła się szara mgła, charakterystyczna raczej dla jesieni niż lata. Kiedy tylko na Motławie pojawiły się trzy okręty z dziesiątkami groźnie wyglądających żołnierzy na pokładach, stało się jasne, że na pokojowy rezultat pertraktacji nie ma co liczyć. Te trwały krótko, co potwierdził pierwszy wystrzał z muszkietu... 4.07.2015 / fot. Maciej Kosycarz / KFP
  • aktualnych propozycji: 8069
Wszystkie zdjęcia Agencji Kosycarz Foto Press/KFP są chronione prawem autorskim. Publikacja i kopiowanie bez zgody Agencji zabronione. Copyright © 2000-2015 KFP